ARTYKUŁ · ARTDHD
Twórczość dziecka
Blog ArtDHD, styczeń 2012 · wersja zredagowana
Sztuka to język uniwersalny
Twórcza aktywność pozwala zwiększyć poczucie wartości i wiarę we własne możliwości, odblokować napięcia, uwolnić ukrywane emocje i komunikować się ze światem zewnętrznym. Sztuka to język uniwersalny. Proces tworzenia nie dotyczy tylko dorosłych, ale także dziecka. Nie jest ważny wytwór sztuki jako dzieło. Nie jest istotne, czy nos jest prosty, a oko we właściwym miejscu. Liczy się proces powstawania i zaangażowanie dziecka na etapie, kiedy powstaje dzieło małego artysty.
Zdaniem Marii Tyszkowej „dziecko, które tworzy i przeżywa dzieła sztuki, zyskuje szanse zwielokrotnienia tych przeżyć, jakich dostarcza mu świat realny, a zarazem chwilowego uwolnienia się od presji praw i wymagań w tym świecie obowiązujących”[1]. Rysowanie wyzwala w dzieciach reakcje spontaniczne i odsłania osobowość. Moc, która drzemie w procesie tworzenia, daje dziecku satysfakcję i spełnienie.
„Szczerość i prostota dzieci wyraża się w rysunku istnieniem tego, co je wzrusza w ich życiu, zadziwia, zachwyca, co chcą poznać jeszcze raz i jeszcze raz przeżyć, nad czym rozmyślają (…). W rysunkach nie ma fałszu i przemyśleń, dziecko bezpośrednio i na gorąco wyraża swobodny obraz i swój emocjonalny stosunek do niego”[2].
Pojęcie arteterapii
Kapłani egipscy leczyli ziołami i stosowali muzykoterapię. W starożytnej Grecji holistyczne ośrodki przywracały zdrowie i równowagę, a jedną z metod leczenia była sztuka. W latach powojennych sztuka zaczęła służyć medycynie w rehabilitacji. Formy wizualne tworzone przez pacjentów interpretowano i konsultowano pod kątem znaczeń i symboli. Tak powstawały rysunki diagnostyczne. Kiedy Amerykanie zainteresowali się psychoanalizą, uznano, że sztuka jest ważnym ogniwem w procesie terapeutycznym. Pomaga przepracować problemy i dociera do wypieranych emocji.
Arteterapia to terapia przez sztukę, leczenie przez sztukę. Jako metoda oddziaływania wykorzystuje różne techniki plastyczne i nie tylko. Jej celem jest odprężenie, uwolnienie od napięć i odblokowanie emocji. Terminu po raz pierwszy użył w 1942 roku brytyjski artysta Adrian Hill. Arte (z francuskiego) odpowiada łacińskiemu ars i angielskiemu art i oznacza twórczość. Słowo terapia pochodzi od greckiego therapeia i oznacza leczenie, przywracanie zdrowia i harmonii bez środków farmakologicznych.
Pojęcie arteterapii „w szerokim znaczeniu obejmuje muzykoterapię, choreoterapię, biblioterapię oraz działania terapeutyczne przy pomocy teatru, filmu, sztuk plastycznych, takich jak malarstwo, rzeźba grafika. W węższym znaczeniu arteterapia jest wykorzystaniem technik plastycznych i wytworów w terapii i diagnozowaniu zaburzeń psychicznych i emocjonalnych. Arteterapia ma również zastosowanie u ludzi zdrowych, ale nieprzystosowanych, konfliktowych, jako metoda odprężenia, uwalniająca od nadmiaru napięć”[3]. Brytyjskie Stowarzyszenie Arteterapeutów definiuje ją jako formę psychoterapii, która do komunikacji wykorzystuje media artystyczne. W Polsce metodę jako pierwszy szerzył prof. Stefan Szuman, pedagog, psycholog i lekarz.
Nie będę wnikać w podstawy naukowo-medyczne i terapeutyczne. Zastanówmy się raczej, jak to się dzieje, że dzieci tak chętnie malują, rysują i lepią.
Proces twórczy
Na proces twórczy składają się fantazja, czyli wyobraźnia, nastrój i chęć, żeby „coś zmalować”. Do tej chęci możemy dziecko nakłonić i warto to robić. W procesie twórczym biorą udział między innymi wzrok, dotyk i słuch. Nasza pociecha się rozwija, a my możemy obserwować, jak to się dzieje. Ponieważ dziecko przeżywa to, co rysuje, warto przy nim być, żeby później zrozumieć, co stworzyło. Tylko wtedy będziemy wiedzieć, co przedstawia rysunek, bo po kilku minutach dzieci zapominają o nim i przechodzą do kolejnej zabawy. W procesie twórczym u dzieci najważniejsza jest ekspresja i sam akt tworzenia. Z rysunków możemy odczytać, jak dziecko interpretuje świat i swoje uczucia oraz jaki ma stosunek do otoczenia.
Kolor w twórczości plastycznej dziecka
Barwa ma decydujące znaczenie. Rodzimy się synestetami, czyli bodźce ze świata zewnętrznego odbieramy jednocześnie wieloma kanałami. Widzimy dźwięki, słyszymy kolory, kształty odbieramy jak smaki. W miarę rozwoju mózg redukuje część połączeń i zmysły się „ustalają”. Czasem jednak niektóre połączenia zostają. Wiemy też, że widzenie barw zależy od wieku dziecka i jego predyspozycji. Wrażliwość na barwy jest jak wrażliwość na dźwięki: w pewnej mierze wrodzona, ale zależna od otoczenia i środowiska. Możemy ten talent w dziecku rozwinąć albo zdusić.
Z badań wynika, że w pierwszym miesiącu życia widzimy kolory żółty, pomarańczowy, czerwony, zielony, turkusowy, niebieski, seledynowy i purpurowy. W drugim miesiącu odróżniamy żółty od zieleni, w trzecim żółty od czerwieni. Niektóre niemowlęta lubią żółty i czerwony, inne zielony i niebieski.
Kiedy sprawnie posługujemy się narzędziem malarskim lub pisarskim, coraz częściej zwracamy uwagę na kolor. Koordynacja wzrokowo-ruchowa się poprawia i czerpiemy coraz więcej radości z odkrywania i tworzenia. Trzylatki najczęściej sięgają po wyraźne kolory: czerwony, żółty, niebieski i czarny. Im więcej dziecko widzi i czuje, tym więcej szczegółów pojawia się na jego rysunkach. W wieku przedszkolnym emocje objawiają się w kolorze.
Jeśli dziecko czuje się dobrze i jest pogodne, jego prace są barwne, w ciepłych tonacjach, z formami, które kojarzą się pozytywnie. Maluje wtedy na żółto i pomarańczowo. Kiedy jest spokojne, chętnie sięga po zieleń, błękit czy fiolet. W ponurym nastroju przeważa brąz i czerń. Kiedy jest wystraszone, czuje się odrzucone i zagubione, rysunki są ciemne i jednobarwne. Pamiętajmy jednak, że praca dziecka może być ciemna i ponura dlatego, że ma ono zabrudzone farby. Jeśli portret mamy jest narysowany czarnym flamastrem, może pod ręką był tylko ten czarny mazak, a ulubiona kredka po prostu się złamała. Obserwujmy.
Dlatego tak ważny jest udział rodzica lub opiekuna. Po pierwsze, widzimy, w jakich okolicznościach powstaje rysunek i czy dziecko ma trudności. Po drugie, mamy niebywałą okazję do rozmowy. Możemy się dowiedzieć, co dziecko czuje, jak się czuje, za czym tęskni, o czym myśli, co je cieszy, a co smuci. Znając jego świat wewnętrzny, dużo łatwiej porozumiemy się z nim w późniejszych latach. Po trzecie, możemy zapisywać, co mówi o swojej pracy, żeby po latach wrócić do tych prac i powspominać.
Bardzo trudno oceniać rysunki dzieci wyłącznie na podstawie wyboru barwy. Istotne są nacisk, grubość i rozmiar kreski, wielkość plamy, rozmach i dynamika, delikatność linii, położenie elementów, ilość zamalowanej przestrzeni, a w końcu treść i szczegóły. Ważne są też warunki, w jakich rysunki powstawały. Ta sama cecha może przy tym u różnych dzieci sygnalizować różne problemy. A jeśli kolor był przypadkowy? Jeśli dziecko nie zna symboliki barw? Czerń w pracach dzieci spędza rodzicom i opiekunom sen z powiek, bo w naszej kulturze jest symbolem żałoby i kojarzy się negatywnie.
Czarny i uśmiech
Moja córka dość wcześnie zaczęła ćwiczyć rękę i nadgarstek właśnie czernią. Dlaczego ćwiczyć? Bo maluch w wieku półtora, dwóch lat, jeśli już coś kreśli, to ćwiczy: symbole, znaczki, kropki, linie, plamy. Brała gruby czarny flamaster i rysowała. Przy farbach, dopóki nie zużyła czarnej, inne kolory dla niej nie istniały. Na malunkach pojawiały się takie oto uśmiechy.
Z cyklu „Czarny i uśmiech”, akwarela i pisak, rysunki mojej córki w wieku 2 lat.
Za sprawą Czerwonego Kapturka skojarzyła wilka z dużą czarną plamą i przeniosła te emocje do świata realnego. Kiedyś w banku, gdy do sali weszła pokaźnych rozmiarów osoba w czarnym płaszczu, powiedziała na cały głos: „O! Wilk”. To skojarzenie stworzyła ilustracja w bajce. Obecnie jej ulubionym kolorem jest niebieski, a ma trzy i pół roku.
Rysunek mojej córki w wieku 2,5 roku (31.01.2011). Pod ręką był akurat niebieski pisak.
Zanim zaczniemy się niepokoić, zastanówmy się, czy wszystkie rysunki naszej pociechy są ponure, czy maluch jest przygaszony, czy chętnie bawi się z innymi dziećmi, jak zachowuje się wśród rówieśników i czy mamy z nim inne trudności. W rysunkach najwcześniej odczytamy sygnał, że dziecko potrzebuje uwagi. Może jest smutne i potrzebuje więcej zabawy z nami? Może zginęła mu zabawka? Jeśli dziecko jest starsze, a oprócz rysunków pojawiają się inne niepokojące sygnały, najlepiej oceni je psycholog dziecięcy i pomoże odczytać ukryte w rysunkach wiadomości.
Czarny i uśmiech
Moja córka zaczęła ćwiczyć rękę właśnie od czerni. W wieku półtora, dwóch lat brała gruby czarny flamaster, a przy farbach inne kolory dla niej nie istniały, dopóki nie zużyła czarnej. Tak powstały uśmiechy z galerii poniżej. Za sprawą Czerwonego Kapturka czarna plama stała się dla niej wilkiem. Kiedyś w banku, gdy weszła duża osoba w czarnym płaszczu, powiedziała na cały głos: „O! Wilk”. W wieku trzech i pół roku jej ulubionym kolorem był już niebieski.
Zanim zaczniemy się niepokoić, spójrzmy szerzej: czy wszystkie rysunki są ponure, czy dziecko chętnie bawi się z innymi. Jeśli pojawiają się też inne niepokojące sygnały, najlepiej oceni je psycholog dziecięcy.
Jak bawić się z dzieckiem?
Przygotuj miejsce, które można pobrudzić. Dzieci, zwłaszcza najmłodsze, uwielbiają malować palcami. Pozwólmy im na to. Odcisk dłoni po kilku latach będzie wspaniałą pamiątką, a ile przy tym zabawy! Oprócz miejsca liczy się czas, nasza uwaga i, co najważniejsze, brak krytyki. Pamiętajmy, że dla dziecka twórczość to proces, emocje i odczuwanie, które przelewa na papier. Chęć wyrażania siebie przez kreślenie symboli mamy zapisaną w genach. Dopiero otoczenie zaczyna nas oceniać, a my, zniechęceni, poddajemy się i tracimy wiarę we własne możliwości.
Jeszcze jedna ważna uwaga. Po malowaniu wyeksponujmy pracę dziecka i załóżmy dla niej teczkę. Nie niszczymy i nie wyrzucamy rysunków dziecka. Jeśli praca nie nadaje się do archiwizacji, zróbmy to ukradkiem, tak żeby dziecko nie widziało.
Natrafiłam na wypowiedź Andrzeja Pągowskiego, znanego artysty i plakacisty: „Rodzice powinni zbudować dziecku świat estetyki i sztuki, aby chronić je przed agresją, której doświadczają dzisiaj zbyt wcześnie”. Artysta wspierał wtedy poradnik dla rodziców „Rozwijaj talent dziecka”.
Zabawy
- Emocje na balonach
Pompujemy kolorowe balony, szykujemy kolorowe pisaki i rysujemy emocje: robimy miny, naśladujemy je i pomagamy dziecku. - Detektyw kolorów
Zabawa w detektywa kolorów, na rozbudzenie i obserwację. Jedziemy autem i mówimy: „Widzę coś koloru… czerwonego”. Na zmianę zgadujemy. - Czarodziejskie barwy
Mieszamy kolory w szklankach lub innych naczyniach. Na początek proponuję kolory podstawowe: żółty z niebieskim daje zielony, czerwony z żółtym pomarańczowy, a czerwony z niebieskim fioletowy.
Przypisy
[1] M. Tyszkowa, Sztuka dla najmłodszych, Warszawa 1977.
[2] J.A. Bołdyriewa, Risunki dietiej doszkolnogo wozrasta…, Tbilisi 1975.
[3] W. Szulc, Kulturoterapia – wykorzystanie sztuki i działalności kulturalno-oświatowej w lecznictwie, Poznań 1994.




